Życie pod okupacją. Wymuszone deportacje, zniszczenie wszystkiego, co ukraińskie, i desperacki opór wobec okupantów
Rosyjscy okupanci tymczasowo kontrolują prawie cały obwód chersoński, dużą część obwodu zaporoskiego oraz niektóre powiaty obwodów sumskiego, czernihowskiego, kijowskiego i charkowskiego. Znacząco zwiększyli swoją obecność w Doniecku i Ługańsku. Jak żyją teraz ich mieszkańcy w okupacji?
Przymusowa deportacja
Komisarz Rady Najwyższej Ukrainy ds. Praw Człowieka Ludmiła Denisowa poinformowała o faktach przymusowej deportacji naszych obywateli do Rosji. Kobiety z dziećmi, osoby starsze są wypędzane, mężczyźni są przeszukiwani (szczególnie dokładnie, jeśli towarzyszą rodzinom - sprawdzani są pod kątem zaangażowania w nasze organy ścigania, nawet rozbierani do bielizny). Ukraińskie dokumenty i telefony są konfiskowane i siłą zabierane do autobusów, aby zostać przewiezionymi do obozów filtracyjnych (informacje te zostały teraz potwierdzone, w szczególności dotyczące obozu w Dokuczajewsku, w obwodzie donieckim).
Następnie do obwodu rostowskiego (Taganrog) i Kraju Krasnodarskiego. Według Ministerstwa Obrony, ostatecznym celem są zubożałe regiony Rosji (północ, Sachalin i inne). Formalne zatrudnienie oferowane jest przez centra zatrudnienia po relokacji. Ci, którzy się zgadzają, otrzymują dokument zakazujący im podróżowania do kraju przez dwa lata.
Przypominamy, że przymusowe przeniesienie cywilów do innego kraju rażąco narusza międzynarodowe prawo humanitarne - źródło w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Ukrainy (artykuł 3, artykuł 34 Konwencji Genewskiej dotyczącej ochrony osób cywilnych w czasie wojny, Europejska Konwencja Praw Człowieka - art. 5 oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych - artykuł 9). Takie działania można zakwalifikować jedynie jako porwanie, a Prokuratura Generalna prowadzi postępowanie przygotowawcze w każdej znanej nam sprawie.
Obecnie potwierdzone są dane o nielegalnym usunięciu co najmniej 2 389 dzieci, trudno oszacować całkowitą liczbę deportowanych Ukraińców: rosyjska propaganda podaje 206 000, ale jak wiemy, wszystko, co podają, można bezpiecznie podzielić kilka razy. Burmistrz Mariupola, Wadym Bojczenko, mówił tydzień temu o kilku tysiącach mieszkańców Mariupola, którzy zostali wywiezieni z przechowalni w klubie sportowym, gdzie ludzie ukrywali się przed bombardowaniami, a w ogóle w dzielnicy Lewobrzeżnej miasta. To samo dzieje się, gdy okupanci przechwytują konwoje ewakuacyjne transportujące ludzi do bezpiecznych miejsc w Ukrainie. W szczególności wiadomo o takim przypadku w obwodzie zaporoskim.
Mieszkańcy Irpienia, Gostomela i innych miejscowości obwodu kijowskiego zostali przymusowo deportowani do Białorusi. Obecnie ludzie znajdują się w Mozyrze, w obwodzie homelskim, bez dokumentów i środków komunikacji, i zostali zakwaterowani w akademiku. Okazało się jednak, że mieli więcej "szczęścia" niż mieszkańcy Wschodu i Południa - nie zostali przewiezieni do Rosji, nasz konsulat wydał im dowody tożsamości, ale nie mogą wrócić do Ukrainy. Mówią, że mają czekać na koniec wojny…
Wszystko, co ukraińskie, jest zabronione
Siły Rosgwardii, FSB i innych organów ścigania próbują ustanowić rosyjski porządek na okupowanych terytoriach. Główne Biuro Wywiadu Ministerstwa Obrony poinformowało o masowym przejęciu ukraińskiej literatury, książek historycznych, podręczników szkolnych - wszystko to jest teraz "literaturą ekstremistyczną". Istnieje nawet lista nazwisk, które są obecnie zabronione: Szukiewicz, Stus, Petlura, Bandera, Mazepa, Czornowil i inni. Szczególnie poszukiwane są wszelkie wzmianki o historii ukraińskich Majdanów, wyzwoleniu Ukrainy, Operacji Antyterrorystycznej / Operacji Sił Zjednoczonych.
Na okupowanych terenach okupanci przejęli wieże telewizyjne i wyłączyli telewizję krajową, przełączyli ją na rosyjskie kanały propagandowe, lokalne stacje radiowe, a w wielu miejscach odłączyli naszych operatorów komórkowych. Szkoły są zmuszane do nauczania w języku rosyjskim - przynajmniej takie informacje napłynęły z Melitopola. Ukraińskie flagi zostały usunięte z budynków administracyjnych, a ich "trikolory" zostały powieszone.
Jednak 24 marca burmistrz Chersonia, Igor Kołychajew, zamieścił w mediach społecznościowych wiadomość z zdjęciem ogromnej flagi Ukrainy na budynku Rady Miejskiej - znowu powieszona! Takie same informacje napłynęły z Nowej Kachowki.
Rozkazy okupacyjne
Administracje wspólnot terytorialnych w większości odmawiają współpracy i masowo rezygnują. W szczególności w dniach 23-24 marca większość deputowanych rządu miejskiego Energodaru zrezygnowała, a w Henichesku 12 marca burmistrz i jego pracownicy zrezygnowali. Jednak nadal pełnią swoje obowiązki i ukrywają się przed "nowym rządem", aby nie paść ofiarą porwań i tortur zmuszających do opowiedzenia się po stronie agresora. Przypominamy, że 12 marca na nadzwyczajnym posiedzeniu rady obwodowej Chersonia deputowani jednogłośnie przyjęli uchwałę odrzucającą możliwość stworzenia jakiejkolwiek "Ludowej Republiki Cherson" w regionie, twierdząc, że obwód chersoński zawsze był z Ukrainą.
Oprócz polowania na wszystko, co ukraińskie, Rosjanie próbują ustanowić własny porządek.
Po pierwsze, ci policjanci XXI wieku starannie poszukują wszystkich ukraińskich patriotów, członków pro-ukraińskich komórek partyjnych oraz weteranów ATO / JFS. Po drugie, w niektórych miejscach próbują nawet zastąpić naszą hrywnę rosyjskimi rublami, jak miało to miejsce ostatnio w Starobielsku w obwodzie ługańskim, a od kwietnia grożą, że zrobią to samo w Chersoniu.
Namawiają lokalną ludność do współpracy z okupacyjnymi władzami, do nieopierania się i do rezygnacji z masowych protestów - wszyscy dysydenci są grożeni aresztowaniem.
"Furgonetki", jednostki policji antyzamachowej w pełnym rynsztunku, gaz łzawiący, strzelanie do pokojowych demonstracji, które są tak dobrze znane przeciwnikom Rosjan - to rzeczywistość odważnych bojowników o własną wolność na okupowanych terytoriach. A wielu z nich zostało już nielegalnie uwięzionych: areszt śledczy w Chersoniu został przejęty, są doniesienia o wakatach w podobnej instytucji w Symferopolu - wszystko to jest przygotowywane dla aresztowanych ukraińskich aktywistów.
A jeśli w dużych miastach, takich jak Chersoń, Melitopol, Berdiańsk i inne, administracje okupacyjne przynajmniej udają "cywilizowanych" ludzi - rabują tylko salony samochodowe, biura firm komercyjnych i lokalnych administracji, centra handlowe, to w małych miasteczkach - w ogóle wszędzie, gdzie stacjonują wojska Putina, sytuacja jest znacznie gorsza.
Według szefa Kijowskiej Administracji Obwodowej, Ołeksija Kułeby, w miastach i wsiach okupowanych w pobliżu Kijowa, w tym w Worzelu, Irpieniu, Buczy i Gostomelu, wrogowie wdzierają się do prywatnych domów, otwarcie plądrują budynki wielorodzinne, zabierając wszystko, od sprzętu AGD po dywany.
Jeśli miejscowi stawiają opór, są zabijani. To samo dzieje się w obwodach czernihowskim, charkowskim i sumskim. Rozpoczęto już postępowania przygotowawcze w sprawie gwałtów (powiat browarski).
Opór mieszkańców tymczasowo okupowanych regionów Ukrainy
Prawie codziennie mieszkańcy większości okupowanych miast i miasteczek Ukrainy biorą udział w pro-ukraińskich protestach: z żółtymi i niebieskimi flagami, pod hasłami, które jasno dają do zrozumienia rosyjskim faszystom, na jakiej ziemi się znajdują i kim naprawdę są. Wyraźny kierunek ich pożądanej dalszej drogi itp. jest wskazany.
Ludzie unikają jakiejkolwiek współpracy z okupacyjną władzą, wspierają swoje władze, nie pozwalając nowym policjantom ich przejąć - oczywiście nie są przyzwyczajeni do takiego zachowania tłumu, więc czasami wydają się nawet zdezorientowani. Jednak nasi aktywiści również odwzajemniają: użycie gazu łzawiącego, granatów świetlnych i dźwiękowych oraz broni stało się częstsze, a terror z otwartymi przeszukaniami i porwaniami jest coraz bardziej widoczny.
Nie mówimy o żadnym zbrojnym oporze: ludzie są bezbronni, a najeźdźców jest zbyt wielu. Wszyscy desperacko mają nadzieję, że ukraińska armia wkrótce przybędzie, aby ich wyzwolić. Aktywny ruch partyzancki występuje w obwodach kijowskim, czernihowskim, charkowskim i sumskim.
Jednak byli też kolaboranci. Tacy jak Halyna Danylczenko, pełniąca obowiązki burmistrza Melitopola, Gennadyj Siwak w Henichesku oraz Kyrył Stremousow z Chersonia, którzy zostali powołani przez siły okupacyjne, łącznie do 38 osób, przeciwko którym wszczęto postępowania karne za zdradę (artykuł 111 Kodeksu karnego Ukrainy).
Na zdjęciu: ukraińska flaga na ratuszu, ponownie powieszona przez mieszkańców Chersonia
Recommended articles
3 min
War
Niestety, wojna trwa, a coraz większa liczba Ukraińców staje w obliczu konsekwencji działań wojennych i ataków rakietowych ze strony federacji rosyjskiej. Nasi prawnicy powiedzieli Ci, jak postępować, jeśli Twój dom został uszkodzony lub całkowicie zniszczony w wyniku rosyjskiej inwazji
28 mar. 2024
More details2 min
For refugees