Icon

2 min

15 cze. 2022

23768

Jak żyją Ukraińcy w Czarnogórze? Blogerka podróżnicza Yuliya Berkuta opowiada o swoich doświadczeniach

Popular
Table of contents

Share:

Jak żyją Ukraińcy w Czarnogórze? Blogerka podróżnicza Yuliya Berkuta opowiada o swoich doświadczeniach

Możesz wspierać nasze działania i zostać ambasadorem Ukrainy
POMÓŻ


Ukraińska blogerka podróżnicza, projektantka i fotografka Julia Berkuta wyjechała za granicę z młodym synem z powodu wojny na Ukrainie. Opowiedziała o swoim życiu tam w wywiadzie z Antonem Taranenko, przewodniczącym zarządu Visit Ukraine.


25 marca Julia przyjechała do Czarnogóry. Podróżowała tam z Ukrainy przez kilka dni z dwoma noclegami. Mówi, że jechała przez Węgry i Chorwację, ponieważ myślała, że to bezpieczniejsza droga. Bez dziecka, mówi Julia, mogłaby dotrzeć tam szybciej.


Blogerka mówi, że nie miała problemów z przekraczaniem granic, z wyjątkiem jednej sytuacji.


„Na wjeździe do Chorwacji byłam trochę przestraszona, nie wiedziałam, co to będzie: ukraińskie samochody były zebrane, sześć lub siedem samochodów, a my zostaliśmy zabrani do innego punktu kontrolnego w kolumnie za radiowozem. Zabrano wszystkim paszporty, a potem z każdego samochodu wzywano ludzi i zadawano pytania, w zasadzie bardzo standardowe: dokąd jadę, na jak długo, gdzie się zatrzymam, kto jest ze mną w samochodzie… To są absolutnie normalne pytania, które zazwyczaj zadaje się na granicy ", - dzieli się Julia.


Jeśli chodzi o życie w Czarnogórze, Julia mówi, że była tam jako turystka. Nie ubiegała się o żaden status uchodźcy ani tymczasowej ochrony.

„Nie jesteśmy uchodźcami, ponieważ to różne statusy prawne, a jedynie tymczasowo przesiedlonymi osobami. Większość ludzi [z Ukrainy - red.] którzy przyjechali tutaj, do Czarnogóry, nie postrzega siebie jako uchodźców. A większość nadal ma nadzieję na szybki powrót do domu, więc pozostają tutaj bardziej jako turyści, "- powiedziała blogerka.


Julia mówi, że Ukraińcy mogą przebywać w Czarnogórze jako turyści przez 90 dni. Na taki pobyt trzeba zarejestrować się w biurze turystycznym. W niektórych miastach kraju trzeba płacić podatek turystyczny w wysokości 1 euro dziennie na osobę, ale w niektórych miastach Ukraińcy są z niego zwolnieni.


Również w Czarnogórze można ubiegać się o tymczasową ochronę - specjalny mechanizm schronienia, który został aktywowany dla Ukraińców uciekających przed wojną. Jest on zapewniany w Czarnogórze na rok, ale jeśli w tym roku wrócisz na Ukrainę, ten status zostaje utracony. Julia mówi, że rejestracja tymczasowej ochrony z powodu biurokratycznych kwestii zajmuje dużo czasu. Tymczasowa ochrona daje prawo do pracy, edukacji dzieci w szkołach oraz bezpłatnej opieki medycznej. Jednak, jak mówi Julia, prawie niemożliwe jest znalezienie pracy dla Ukraińców.


Można również ubiegać się o azyl, ale, według Julii, prawie nikt tego nie robi, ponieważ wtedy nie masz prawa do pracy, a twój ukraiński paszport jest ci odbierany.


Jeśli chodzi o pomoc państwową lub społeczną dla Ukraińców, państwo nie zapewnia ani mieszkań, ani pomocy materialnej. Ale w dużych miastach są kryzysowe centra humanitarne, w których wolontariusze udzielają pomocy prawnej lub humanitarnej Ukraińcom.


Jeśli chodzi o koszty życia w Czarnogórze, Julia mówi, że minimum 500-600 euro miesięcznie wystarczy. Wynajmuje kawalerkę za 250 euro, a raz w tygodniu robi zakupy w supermarkecie, gdzie wydaje około 40-50 euro.


Jednak, jeśli chodzi o mieszkanie, według Julii, jego koszt zależy od lokalizacji i sezonu turystycznego. Im bardziej turystyczna miejscowość i im bliżej sezonu wakacyjnego - tym wyższe ceny. Ponadto wielu mieszkańców nie chce wynajmować na kilka miesięcy, ale chce wynajmować na rok.


Blogerka ocenia stosunek mieszkańców do Ukraińców jako neutralny: bez negatywności czy uprzedzeń, ale także bez większej serdeczności. Jednak w wielu miejscach na banerach i w gazetach widziała publikacje wspierające Ukrainę. „Myślę, że postrzegają nas bardziej jako turystów, ponieważ są daleko od nas i trudno im zrozumieć, co się tutaj dzieje, " powiedziała. Ale o Rosjanach mówi: „są tutaj, ale jest nas tutaj znacznie więcej. Nie pozwalam sobie na prowokacje do konfliktów."


Teraz Julia i jej syn wracają już do domu w regionie kijowskim. Jednak nie wyklucza możliwości ponownego wyjazdu za granicę, ponieważ w Ukrainie wciąż jest niebezpiecznie.


„Tęsknię za zwykłym życiem, które było przed wojną, planami, marzeniami, wszystkim, co robiło się każdego dnia. Tą rutyną, z której zawsze chcieliśmy uciec. ”